sobota, 22 października 2016

Las. Kawałek nr 4.

Dorysowane 4.

Piątek.

Walczyliśmy całymi latami. Odbijaliśmy nasz sad metr po metrze.
Wydrapywaliśmy pokrzywy i wygryzaliśmy korzenie. Szarpaliśmy i zarzynaliśmy.
Na nic. I tak zawsze zarosło. 
W piątek przyszedł Pan. Przyprowadził kolegę i sprzęt.
Wystarczył mu jeden dzień. Być może użył również czarnej magii.  

Teraz mamy prawdziwy sad. A może nawet park. 
Dlaczego czekaliśmy na ten piątek 6 lat?
Nikt nie wie.


















 

wtorek, 11 października 2016

Pomrocznie.

Wszystko żółknie i szybko ciemno. 
Dyniowe nieloty wróciły. Myszy również.
Jak co roku najlepsze winogrona zeżarły szpaki.
Znowu jesień.

Tylko burak od Sąsiadki jakby większy.








czwartek, 22 września 2016

niedziela, 18 września 2016

Twory.

Z tego co wyrosło wycisnęliśmy, wygnietliśmy, wypiekliśmy i ukisiliśmy co się dało. 
Pizza z botwinkowymi liśćmi. Sok kiszony z buraków. Chleb ze szpinakiem. 
Ciasto z porzeczkami. Albo z jabłkami i pomarańczą. Burak naciowy z olejem lnianym.
Zdarzało się, że coś wyszło. A czasem nie. Na szczęście na obrazkach nie widać.





Żniwa.

A tymczasem na Podlasiu wyrosło. 
Koper i czerwona sałata u sąsiadki. Grzyby w lesie. 
Z pomidorami były przygody. Rosły pięknie w foliaku. Kwiatów dużo.
Ale pszczoły i trzmiele niechętnie do foliaka. Kwiaty rosły a owocow brak. 
Hodowca zatroskany. Chodzi, potrząsa kwiatami. Zapyla.
Nawet domek dla owadow zbudował. Dla zachęty. 
Ale wiadomo. Ul dla trzmieli potrzebny. 
Można kupić na allegro za stówę. W dodatku z mieszkańcami.
Ale na jeden sezon. Bo importowane trzmiele zimy mogą nie przeżyć.
W przyszłym roku Hodowca sam ul zbuduje. Na czas. 
Już nie będzie musial zapylać.


niedziela, 28 sierpnia 2016

Dzieci rządzą.

Przyjechaly dzieci i zarządziły. Malowanie. Dzięki temu drzewa teraz patrzą. W górze powoli rośnie domek na drzewie. U nas wszystko jakoś powoli. Na razie jest tylko podłoga. Domek nieskończony i malowidła nieskończone. Totemy zaledwie zaczęte. 
Pocieszamy się świadomością, że przynajmniej wszystko jeszcze przed nami. 
Może ktoś chce dokończyć?











piątek, 29 lipca 2016

KASZUBSKIE WAKACJE 3

Znowu przyjechaliśmy. 
Jak zwykle po zimie niespodzianki. W brodziku ususzony nietoperz. 
Koło domu borsuk wykopał dołek. Szukał robaków. Grasuje w okolicy. 
Kuna niezadowolona uciekła w popłochu do szopy. Dziecko widziało. 
Poza tym zupełnie normalnie.
Lasy niewiarygodnie piękne. Myślalam, że to wiemy. 
Że po tylu latach to oczywiste. A tu zawsze ten sam zachwyt. 
No i one. Borowiki. Łaskawie pozwalają się znajdować. Albo nie.
Piękne te sosnowe. I ceglastopore. 
Podobno najsmaczniejsze z borowików ale niepokoją czerwienią pod kapeluszem. 
Z żalem zostawiamy. Jemy jagody i błądzimy. 
Kurki giganty. Niezliczona ilość płachetek kołpakowatych. Czyli kołpaczków.
Kanie ogromne przy samej drodze. Tylko zwierząt nie widać. 
Jesteśmy za głośni. Dziecko ciągle śpiewa.




















czwartek, 16 czerwca 2016

Ciemny.

Przyjechaliśmy w nocy. Wypuścić koty, czy nie wypuścić. 
Wypuścić. Wygniecione podróżą. Należy się. 
Kotka w środku. Kot prysnął. 
Wtedy zobaczyliśmy Ciemnego. Siedział niedaleko.
Poznaliśmy. To Od Pani Bocianowej.
Kotka powoli wyszła. Ciemny siedzi. Ani drgnie.
Nigdy nie widziała innego. Oprócz Kota.

Mrrr. Mrrr. Ciemny też mrr. 
Kotka znowu mrr. I hyc...zniknęły w ciemności. 

Na nic wabienie, kuszenie. 
Zrezygnowaliśmy. Trudno. 

Rano. Otwieram drzwi. Siedzą.
Ciemny tutejszy, Kotka z miasta.
Chadzali do rana.

Przyszedł też Kot. Nie wiadomo skąd. 
Ciemny - miau, Kot -miau. 
I cała trójka zniknęla w sadzie.

Potem Kot i Kotka dużo jedli i dużo spali.
I co oni robili przez całą noc?

Takie to kocie sprawy.