sobota, 22 października 2016

Piątek.

Walczyliśmy całymi latami. Odbijaliśmy nasz sad metr po metrze.
Wydrapywaliśmy pokrzywy i wygryzaliśmy korzenie. Szarpaliśmy i zarzynaliśmy.
Na nic. I tak zawsze zarosło. 
W piątek przyszedł Pan. Przyprowadził kolegę i sprzęt.
Wystarczył mu jeden dzień. Być może użył również czarnej magii.  

Teraz mamy prawdziwy sad. A może nawet park. 
Dlaczego czekaliśmy na ten piątek 6 lat?
Nikt nie wie.