piątek, 1 sierpnia 2014

8. A tymczasem na Podlasiu...

Totalny rozpad i destrukcja. Samowola i bezprawie. 
Po trzech tygodniach nieobecności zamiast skalniaczka wichrowe wzgorze
Zamiast ogrodu dżungla. 
W sadzie pokrzywy takie, jakby nikt (czyli ja) nigdy ich nie kosił.
Dach nad podwórkowym siedziskiem przycupnął wygodnie na taczce.
Uschły porzeczki i wyprowadziły się maliny. 
Za to pozostała ryba w lodówce. Miała być dla kotka.
Nie ma ratunku. Bitwa przegrana. Znów zwyciężyła Dzika Natura.

skalniaczek

zmęczony dach

pomidory co się wiły u stóp





ogródek