wtorek, 24 czerwca 2014

13. Na bazarze.

Piątek. Bazarek. I wszystko czego zapragniesz. Można się ubrać jak na bal. 
Dom przybrać kwiatami. Najeść się ciastek. Kupić perliczkę całkiem żywą. 
I kawałek ciągnika.
Ludzie chodzą, patrzą, przymierzają. Starsi panowie kiwają głowami nad stoiskami.
Żartują. Wie pani, u nas to wszystko jest takie normalne, wpaść trzeba, pogadać, pośmiać się.
Mówi pan od kaczek. Pan od wszystkiego z rosyjskim akcentem opowiada historyjki. 
Zachwala. Pokazuje coś o nieokreślonym działaniu. Macie myszy albo krety? 
My na wszelki wypadek, że nie. A lisa? Pan jest zawiedziony. 
Dziecko upiera się przy kaczkach lub chociaż jednej perliczce. 
W końcu decydujemy się na klamerki. Za złotówkę.