niedziela, 6 kwietnia 2014

Jesień.

Surowe życie pierwszych osadników.
W sadzie walka na śmierć i życie o każdy kolejny metr ścieżki.
Poszarpane ciało, uszkodzone kończyny, ból mięśni. Za mało czasu.
W domku zimno, w garnku fasola, nad ogniskiem kiełbasa. 
Gdyby nie grzane wino na piecu i histeryczny entuzjazm 
pewnie nic by się wtedy nie udało. 

Rankiem około 10 m od drzwi wejściowych świeże ślady dzików.
Najwyraźniej odpoczywały w trawie...

Pięknie i strasznie.