wtorek, 17 czerwca 2014

16. Jak to było z remontem.

A z remontem było tak. Szukałam eksperta od bali. 
Żeby przyszedl, zobaczył i wydał wyrok : remontować czy demontować.
Na nie-wiadomo-ktorej stronie znalazłam forum. Ktoś komuś odpowiedział jednym zdaniem: podejmę się remontu na Podlasiu. Zadzwoniłam. Okazało się, że 15 km od nas. Że nie ten Pan tylko jego tata. Umówiliśmy się. Jak to na Podlasiu.
Może w tą sobotę, może w następna. Nie spieszy się. Proszę pani...na spokojnie.
A ja niespokojna. W końcu jest. Przyjechał. Pan Od Remontu. 
Obejrzał drewno. Łupnął siekierą kilka razy. Domek zadrżał i ja też. Zamilkł. 
I w końcu...- Drewno w stanie idealnym. To przez to wapno. Możemy robić.

Pan Od Remontu kiedyś robił trumny. Tak zaczynał. Dobry interes. 
Miał zakład naprzeciwko szpitala zakaźnego. Nie można było z robotą nadążyć.
Potem chciał spokojniej. Zaczął robić meble. Potem remonty chałup. 
Repliki starych drzwi i okiennic. Potem renowacja osiemnastowiecznych kościołów.

Nie ma w okolicy takiego drugiego. Jak raz się zrobi, to już koniec.
Pracy ma dużo. Wybiera.  Fachowiec.
Syn ma tartak, a zięć robi dachy. Machina. Ciekawe jak ruszy u nas...